Gitara elektryczna Music Man Silhouette Special Limited Edition 2005

VN:F [1.9.14_1148]
Brzmienie
Jakość wykonania
Wygląd
Komfort grania
Cena do jakości
Rating: 6.7/10 (13 votes cast)

Kto z nas gitarzystów nie chciałby posiadać czerwonego Ferrari?! Sunąć Zakopianką z prędkością, której nie obliczy żaden fotoradar… nie dogoni żaden radiowóz… na dodatek w fenomenalnym towarzystwie pięknych dam… Chyba każdy. Niestety, mam złą wiadomość… Nawet uzbieranie okrągłej sumki nie załatwia sprawy. Ponoć producent tych bajecznie drogich samochodów prowadzi ostrą selekcję wśród zainteresowanych automaniaków. Każdy z pretendentów musi być polecony przez przynajmniej dwóch posiadaczy bolidów tej marki, następnie przejść półroczny kurs obsługi technicznej i sposobu prowadzenia samochodu, by na koniec dostąpić zaszczytu złożenia przelewu na rzecz fabryki. Na szczęście świat gitar rządzi się innymi prawami…

Bohaterką dzisiejszego testu jest gitara szczególna. Nie dość, że sięgamy po instrument stworzony w jednej z najbardziej szanowanych manufaktur, to dodatkowo recenzować będziemy gitarę z ekskluzywnej i limitowanej serii. Fakt ten powoduje nie tylko szczególne zainteresowanie, ale również zmusza do ewentualnej krytyki. Instrumenty wywodzące się z limitowanych serii to w pewnym sensie okręty flagowe danego producenta. Jak sama nazwa wskazuje, ich liczba jest ograniczona, a materiały, z których są wykonane, powinny być najwyższej klasy. W związku z tym już na wstępie testu poprzeczkę wieszamy bardzo wysoko – albo Ferrari, albo Maluch… Co prawda, nie udało mi się ustalić momentu obrotowego maszynek i przyspieszenia gryfu, ale odkryłem sporo o wiele bardziej interesujących walorów opisywanego instrumentu.

Karoseria
Tuż po wypakowaniu gitary z kartonu moją uwagę zwrócił elegancki, skórzany futerał. Przyznam szczerze, że byłem tym faktem zaskoczony, gdyż standardowo Music Man posiada futerały wykonane z materiałów sztucznych. Czyżby zatem producent chciał nawiązać do klasyki i już na wstępie zafundował nam miłą niespodziankę? Okazuję się, że nawet bardzo miłą. Wnętrze case`u wyścielone jest złocistym aksamitem, co wspaniale komponuje się z barwą gitary. Tegoroczna seria limitowana charakteryzuje się kolorem kremowym i ciemnobrązową „łezką” chroniącą korpus przed kostką. Wszystko to już na pierwszy rzut oka wygląda wspaniale, a gitara prezentuje się znakomicie. Nie pozostaje zatem nic innego, jak rozpocząć wnikliwe „badanie” instrumentu.

Wsiadamy do środka…
Już przy pierwszym kontakcie nasz Silhouette wzbudza zaufanie. Czuć w nim solidność wykonania instrumentów z górnej półki. Progi są nabite perfekcyjnie, a menzura ustawiona. Music Man przyzwyczaił nawet najbardziej wybrednych do faktu, że instrumenty przywiezione prosto z lotniska nie wymagają specjalnych korekt i zabiegów lutniczych. Kształt korpusu nawiązuje w pewnym sensie do klasycznego Stratocastera, natomiast szyjka zakończona charakterystyczną główką z kluczami w konfiguracji 4+2 to już znak firmowy Music Mana. Moją ciekawość przykuł prożek. Jego wygląd wydał mi się zastanawiający. Z tym większym pośpiechem ruszyłem do komputera, by rozpocząć małe śledztwo w tej sprawie. Wszystkie odpowiedzi znalazłem pod adresem witryny internetowej producenta. Okazało się, że w trosce o strój firma Music Man podjęła szereg konsultacji z wybitnymi muzykami, a nieregularność z charakterystycznymi rowkami w kształcie litery „T” jest właśnie wynikiem wymiany tych doświadczeń. I rzeczywiście, gitara stroi idealnie we wszystkich pozycjach, a nawet najbardziej wymyślne akordy w wysokich pozycjach trzymają strój. Jest to ważne podczas występów na scenie, a szczególnie istotne w trakcie sesji nagraniowych. Warto zauważyć, że opcja ta jest dostępna na razie tylko i wyłącznie w limitowanych seriach gitar firmy Ernie Ball/Music Man.
Palisandrowa podstrunnica została doskonale osadzona na klonowej szyjce gryfu. U jego zakończenia – w miejscu, gdzie znajduje się łączenie z korpusem instrumentu, umieszczono śrubę służącą regulacji jego naprężenia. Jest to rozwiązanie standardowe wśród Music Manów, ale warte uwagi. Dzięki takiemu systemowi mamy możliwość szybkiej korekty jednego z najważniejszych ustawień instrumentu, bez zdejmowania strun czy odkręcania czegokolwiek. Korpus został wykonany z olchy, co od kilku lat jest cechą charakterystyczną serii Silhouette. Trzeba jednak podkreślić, że zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronie internetowej Ernie Ball/Music Man drewno zastosowane do budowy tych gitar jest specjalnie selekcjonowane przez ekspertów z San Luis Obispo. W ofercie limitowanej na 2005 rok znajdują się dwa rodzaje gitar Silhouette Special, a różnica pomiędzy nimi polega na zastosowanych pickupach. Klasyczny posiada trzy single, a druga wersja wyposażona jest w układ dwóch singli i humbuckera. Warto zauważyć, że cewki przystawek, w które wyposażona jest gitara, zostały nawinięte ręcznie przez specjalistów z firmy Di Marzio. Mostek instrumentu to wykonany całkowicie ze stali „vintage”, opracowany przez Music Mana. Zastosowany materiał zwiększa trwałość i zapewnia dobry sustain.

i… ostra jazda
Przejdźmy zatem do charakterystyki brzmienia testowanej gitary. Jak już wspomniałem, budowa instrumentu i zastosowane przystawki wskazują na powinowactwo ze Stratocasterem. I rzeczywiście, gitara w pierwszej i drugiej pozycji przełącznika brzmi cudowną, perlistą „szklanką” znaną wszystkim z nagrań Steviego Ray Vaughna, Michaela Landaua czy Erica Johnsona. Wszelkiego rodzaju czyste brzmienia są nasycone potężną dawką alikwotów. Wspomniane dwie pozycje są bardzo silną stroną instrumentu. Nie ukrywam, że właśnie te dwa ustawienia interesowały mnie najbardziej. Ze względu na fakt, że podczas pracy w studio często korzystam z seryjnego Silhouette Special, miałem, jak mi się wydaje, doskonałe pole do eksperymentowania i porównań. Okazało się, że brzmienie obu gitar jest podobne, być może z minimalną przewagą na rzecz Limited Edition. Jeśli chodzi o strojenie w różnych pozycjach, testowana gitara zdecydowanie zwyciężyła. Warta zauważenia jest kultura pracy singli zastosowanych w testowanym instrumencie. Brak szumów zawdzięczamy zasilanemu 9 V baterią, opatentowanemu przez Music Mana układowi redukcji szumów – Silent Circuit, który czuwa nad wszelkiego rodzaju zakłóceniami. To kolejny mocny atut opisywanej gitary.
Pozycja trzecia przełącznika daje szeroki wachlarz brzmień country. Przy delikatnym, jasnym przesterze i skręconej do połowy gałce Volume, z dużą łatwością można osiągnąć brzmienia znane z płyt Alberta Lee czy Cheta Atkinsa. Odkręcając potencjometr głośności do pozycji około 3/4, wkraczamy w krainę Briana Setzera, czyli rockabilly. Mimo niewątpliwego pazura brzmienie zachowuje szlachetność Stratocastera. Tej pozycji z powodzeniem możemy używać również do kreowania barw grunge’owych wprost z Seattle.
Dwa krańcowe wychylenia przełącznika barw uaktywniają moc drzemiącą w humbuckerze. Mimo, że gitara prezentuje rzadko spotykaną grację i sprawia wrażenie raczej delikatnej – drzemie w niej mocno rockowa dusza. Z pewnością wiadomość o tym, że Vinnie Moore używa gitar serii Silhouette, nie jest Wam obca. Riffy i zagrywki charakterystyczne dla gitarzystów hard&heavy brzmią zaskakująco dobrze. Przy odpowiednim ustawieniu wzmacniacza można osiągnąć znakomite brzmienia zarówno podkładowe, jak i solowe. Nawet po przestrojeniu struny basowej do dźwięku „D” instrument zachowuje świeżość, a ciężkie brzmienia zahaczające już o klasyczne heavy brzmią nader interesująco.

Osobną kwestią jest działanie potencjometru barwy. Często niedoceniany czy wręcz zapomniany może okazać się potężnym koalicjantem podczas poszukiwania oryginalnych brzmień. Gałka Tone zachowuje się bardzo płynnie i – co jest rzadkością – nie ma „martwego pola”, które, jak sadzę, jest przyczyną zniechęcenia do niej wielu gitarzystów. Dzięki niej udało mi się uzyskać szeroką paletę brzmień a`la Carlos Santana. Polecam gorąco wszystkim.

W garażu
Reasumując wypada odnieść się do motoryzacyjnego wstępu dzisiejszego testu. Postawiłem w nim tezę: albo Ferrari, albo Maluch… Odpowiedź wydaje się być oczywista. Silhouette Special Limited Edition 2005 to wspaniały instrument noszący cechy zarówno subtelnie uduchowionego Strata, jak i szlachetnego rockowego wiosła. Zastosowane rozwiązania techniczne, wśród których wyróżniam zdecydowanie konstrukcję siodełka, stawiają naszą bohaterkę w gronie ekskluzywnych gitar z najwyższej półki. Jestem pewien, że uniwersalność testowanego instrumentu zainteresuje muzyków grających bluesa, funky, fusion, rocka, a nawet heavy. Paleta barw możliwych do osiągnięcia jest naprawdę imponująca, a ich jakość może zainspirować podczas pracy nad własnym oryginalnym brzmieniem. Ferrari? Absolutnie tak! Tyle, że kremowe…

Plusy
+ duża paleta barw możliwych do osiągnięcia
+ piękny, dopracowany wygląd
+ układowi redukcji szumów Silent Circuit

Minusy
– cena

Autor: Łukasz Targosz
Tekst ukazał się w magazynie TopGuitar. Zaprenumeruj: http://topguitar.pl/zamow-prenumerate/

Music Man Silhouette Special Limited Edition 2005, 6.7 out of 10 based on 13 ratings

Zapisz się do newslettera

* indicates required Email * Imię Nazwisko
Music Man Silhouette Special Limited Edition 2005
Miniaturka gitary, wzmacniacza gitarowego lub efektu to obrazek PNG z przezroczystym tłem, maksymalne rozmiary 150px x 70px
Skopiuj kod BBcode i wklej do stopki forum:
Skopiuj kod HTML i wklej na stronę:

Jaka jest Twoja opinia o Music Man Silhouette Special Limited Edition 2005?

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.



Zapisz się do newslettera

* indicates required Email * Imię Nazwisko